Kotwiczenie i cumowanie rufą z użyciem kotwicy

2019-02-21
Kotwiczenie i cumowanie rufą z użyciem kotwicy

Kotwica to bardzo przydatne urządzenie na jachcie. Co prawda na początku swojej kariery jako kapitan jachtowy, niechętnie stawałem na kotwicy, wolałem w porcie, bo pewniej. Ale pływając po różnych akwenach, gdzie bez postoju na kotwicy ani rusz, bo portów jak na lekarstwo (Karaiby, Seszele), szybko polubiłem to urządzenie. Porządnie rzucona kotwica dobrze trzyma i zapewnia bezpieczny postój jachtu.

Stawianie na kotwicy

Zanim przejdziemy do spraw czysto technicznych związanych z manewrem kotwiczenia, należy zdać sobie sprawę z tego, że sam manewr zaczyna się dużo wcześniej.

Pierwsza sprawa, to wybór miejsca kotwiczenia:

  • Sprawdź prognozę pogody! Wybieraj zatoki osłonięte od wiatru, ale też sprawdź co się będzie działo z wiatrem, jakie są prognozy na czas Twojego postoju. Czy czasem wiatr w nocy nie obróci i czy nie będzie trzeba się ewakuować z miejsca kotwiczenia.
  • Sprawdź czy wolno w ogóle Tobie kotwiczyć w wybranym miejscu, czy nie ma zakazu, czy nie ma np. na dnie kabli czy rurociągów.
  • Sprawdź głębokość w miejscu kotwiczenia. Musi starczyć Ci łańcucha kotwicznego. Minimalnie, to łańcucha musisz wydać 3 razy tyle ile głębokość w miejscu kotwiczenia. Oczywiście im więcej wydasz łańcucha, tym kotwica będzie lepiej trzymać, ale jak jest mało miejsca w zatoce, jest w niej sporo jachtów, to weź poprawkę na to, że Twój promień krążenia będzie znacznie większy przy wydaniu większej ilości łańcucha.
  • Sprawdź rodzaj dna. Te informacje podawane są na mapach. Najlepiej kotwica trzyma w mule, kotwica i łańcuch jak opadną na muliste dno, to muł trzyma jak beton. Potem całkiem dobrze kotwica trzyma w piachu. Najgorsze są skały (bo albo się po nich kotwica ślizga, albo się w nie zakleszcza), albo trawa czy inne wodorosty - kotwica się po nich ślizga.

Wybrałeś miejsce, czas zacząć manewry. Ograniczę się do manewru na silniku.

Generalnie jest to bardzo prosta czynność, podchodzimy w wybrane miejsce, ustawiamy się pod wiatr, zatrzymujemy jacht, zaczynamy spuszczać kotwicę i powoli się cofać. Ważne, żeby w momencie, kiedy kotwica dotknie dna, jacht lekko szedł wstecz, inaczej łańcuch może poplątać się z łapami kotwicy i wtedy ona na pewno nie chwyci.

 Kotwica w piachu  Kotwica w skałach  Poplątana kotwica
Kotwica dobrze zaryła się w piach. Kotwica zaryła się w piach i zahaczyła o skałę. Ta kotwica poplątała się z łańcuchem. Nie ma prawa trzymać.

 

Uwaga na BHP! Uważajmy podczas rzucania kotwicy na ręce i nogi, żeby nic nie wplątało się w łańcuch ani w windę kotwiczną.

Po wydaniu zamierzonej długości łańcucha, stopuję silnik i obserwuję, czy kotwica chwyciła. Mogę to zaobserwować po dwóch rzeczach:

  • łańcuch się napręży i jacht mi się zatrzyma,
  • po chwili łańcuch pod swoim ciężarem zacznie się układać na dnie, czyli początek łańcucha , ten od dziobu, zacznie być coraz bardziej w pionie (widać to ładnie w 2:30 minucie poniższego filmu).

Dodatkowo warto po zakończeniu kotwiczenia wykonać namiernikiem dwa, albo jeszcze trzy namiary na różne obiekty na brzegu, zapisać je na kartce i co jakiś czas kontrolować czy się zmieniają czy nie.

 Wykonywanie namiarów po kotwiczeniu
Wykonując regularne namiary mamy pewność, czy znajdujemy się w tym samym miejscu.

 

Pamiętajmy, że na naszym GPS-ie mamy funkcję alarmu kotwicznego. Jako parametr ustawia się odległość (przeważnie w metrach) po jakiej ma się alarm uruchomić jeśli się o ten parametr przesuniemy. No i tu warto powiedzieć kilka słów na temat uruchamiania alarmu kotwicznego. W którym momencie go uruchomić? Czy w momencie rzucania kotwicy, czy w momencie kiedy już upewnimy się, że kotwica chwyci?

Jedna i druga metoda jest dobra, wszystko zależy od sytuacji. Jeśli np. jest duża zatoka, my jesteśmy na niej sami lub do innych jachtów jest bardzo daleko, to możemy uruchomić alarm w momencie rzucania kotwicy. Np. planujemy wydać 30 m. łańcucha, to w momencie rozpoczęcia rzucania kotwicy uruchamiamy uprzednio przygotowany alarm na 30 m. Zaleta jest taka, że uruchomi nam się dopiero jeśli przekroczymy odległość 30 m od miejsca rzucenia kotwicy (można ustawić mniejszy parametr alarmu, bo przecież łańcuch idzie pod pewnym kątem. Przy 30 m łańcucha najprawdopodobniej kotwiczyłem na 8-10 m, wiec ustawiłbym parametr alarmu na 25 m.

Jeśli uruchamiam alarm dopiero w miejscu, w którym kotwica mi chwyciła, to przeważnie robię to na małe parametry alarmu. Zależy mi wtedy, żeby mieć szybko informację, że coś się zmienia. Przypuśćmy, że tak jak w poprzednim przykładzie ustawiłem parametr alarmu na 25 m, przy 30 m łańcucha. Z jednej strony, jak wiatr obróci, to alarm się uruchomi, nawet jak kotwica będzie trzymać, z drugiej strony, może kotwica puścić, a alarm się nie uruchomi jeszcze. Raczej w takich sytuacjach ustawiam alarm na znacznie mniejszy parametr, np. 15 m.

 Różnice w momencie ustawienia alarmu kotwicznego
Różnica w momencie uruchomienia alarmu kotwicznego w momencie rzucania kotwicy (z lewej strony), w stosunku do uruchomienia alarmu w momencie gdy już na kotwicy stanęliśmy (z prawej). Przerywana linia oznacza obszar, po opuszczeniu którego uruchomi nam się alarm kotwiczny.

 

W naprawdę ciasnych zatokach po zakotwiczeniu, często łapie się rufę do brzegu cumami. Żeby jacht nam się nie kręcił. Trzeba zrzucić ponton (chyba, że woda jest bardzo ciepła i ochotnik popłynie z cumą wpław - koniecznie wtedy buty do pływania). Taki manewr bardzo już przypomina cumowanie rufą do nabrzeża z użyciem kotwicy, ale o tym za chwilkę.

Czarter w Grecji, kotwiczenie z użyciem cumy rufowej 
Kotwiczenie z użyciem cumy rufowej do brzegu. Ponton wraz z cumą ułatwiają komunikację jacht-ląd - tworzą swoisty prom na uwięzi.

 

Można stanąć również z użyciem dwóch kotwic na jednym łańcuchu. Manewru tego nauczył mnie pewien Grek. W sumie jeśli chodzi o technikę wszystko wygląda tak samo, tylko przy opuszczaniu kotwicy na dno, trzeba wszekolwać "po drodze" w łańcuch drugą, zapasową kotwicę. Np. mamy głębokość 8 m, planujemy wydać 30 m łańcucha. Mniej więcej po wydaniu 15 m łańcucha, przerywamy manewr, wszeklowujemy drugą kotwicę, opuszczamy łańcuch dalej, aż do zaplanowanych 30 m. Druga kotwica nie dość, że dociąży nam łańcuch (nawet jak będzie podrywać się z dna, to jej ciężar spowoduje, że kotwica główna będzie działała pod lepszym kątem), a jak złapie dno, to przy obkrętkach wiatru mamy mniejszy promień krążenia. Stawałem tak wielokrotnie - działa.

Postój jachtu na dwóch kotwicach 
Postój na dwóch kotwicach. Bez względu na to, czy mamy dwie kotwicę czy jedną, jeśli to możliwe to stawiamy "bojrep" - czyli bojkę wskazującą innym położenie naszej kotwicy.

 

Uwaga jeśli chodzi o katamarany. Tam należy w końcowej fazie manewru wszeklować w łańcuch stropik, czyli taką linę która będzie siłę kotwicy przenosiła na kadłuby, a nie na windę kotwiczną. Odcinek łańcucha pomiędzy wszeklowanym stropikiem, a windą kotwiczną powinien być luźny.  

 Czartery katamaranów - stropiki przy kotwiczeniu
Zakotwiczony katamaran. Widać stropiki zamocowane na kadłubach.

 

Czartery katamaranów. Te same stropiki spod wody 
Te same stropiki i łańcuch kotwiczny pod wodą.

 

 

Podobne stropiki można spotkać i na jachtach jednokadłubowych, aczkolwiek nie spotkałem się z tym na żadnym z jachtów czarterowych.

 takiego stropiku nie spotkałem na żadnym z jachtów czarterowych
Stropik do łańcucha na jachcie jednokadłubowym.

 

Pamiętamy o wywieszeniu oznakowania dziennego (jedna czarna kula - o ile jest na wyposażeniu jachtu), a w nocy o zapaleniu światła (minimum jedno białe dookoła widnokręgu, można jeszcze oświetlić pokład światłem technicznym)

Oznakowanie dzienne statków
Czarna kula - znak dzienny statku na kotwicy Duże statki też wieszają taki sam znak dzienny

 

Wachty kotwiczne

Wystawiać, czy nie? Wszystko zależy od warunków. Zdarzało mi się czuwać całą noc na kotwicy, gdyż spodziewałem się załamania pogody, zdarzało mi się spać "jak zając" na pokładzie, budząc się co jakiś czas, bo nie byłem pewien, czy kotwica dobrze trzyma - przeważnie gdy kotwiczyłem podczas silniejszego wiatru.

A zdarzało mi się również schodzić razem z załogą z jachtu i najzwyczajniej w świecie kosztować portowych uciech. Przeważnie w takich przypadkach pogoda była dobra i stabilna, ja wielokrotnie upewniałem się, że kotwica trzyma i dopiero potem podejmowałem ryzyko (tak, bo to jest ryzyko! Postój na kotwicy nie zwalnia kapitana z odpowiedzialności za jacht) pozostawienia jachtu samego na kotwicy. Wybór pozostawiam Tobie.

Zejście z kotwicy

W zasadzie polega na podniesieniu kotwicy, wybraniu jej na pokład i żegludze. Zerknij na poniższym filmie:

Cumowanie z użyciem kotwicy z dziobu

Użycie kotwicy z dziobu w wielu przypadkach jest łatwiejsze niż cumowanie z użyciem mooringu. Generalnie manewr polega na tym, że ustawiamy się na wprost miejsca do cumowania, możliwie jak najdalej i cofając się spuszczamy kotwicę.

Ważne jest tutaj wyczucie odległości, bo z jednej strony im dalej rzucimy kotwicę, tym lepiej będzie trzymała, z drugiej strony, nasz łańcuch kotwiczny ma swoją, ograniczoną długość. Jak się skończy to klops. Nie dojdziemy i będzie trzeba manewr powtarzać.

Ustawiamy się prostopadle do miejsca w którym chcemy zacumować, nie bierzemy poprawki na wiatr i nie rzucamy kotwicy pod kątem. Z kilku powodów:

  • wiatr może w nocy obrócić i znajdziemy się w bardzo niekomfortowej sytuacji,
  • możemy zarzucić (skrzyżować) naszą kotwicę z kotwicą drugiego jachtu,
  • jeśli nawet nikogo nie ma, to ktoś może przypłynąć i zarzucić swoją kotwicę na naszą.

W końcowej fazie manewru, przy samym nabrzeżu należy dość ostrożnie pracować silnikiem. Gdyż dużą siłą hamującą jest ciężar łańcucha kotwicznego. Jeśli cumuję na długim łańcuchu, tak, że nie jestem w stanie zluzować go przy nabrzeżu, tak, żeby pionowo opadał na dno, to często trzymam silnik na obrotach wstecz, aż do czasu założenia cum.

Po obłożeniu cum naprężamy łańcuch kotwiczny i upewniamy się, że kotwica trzyma. Co jakiś czas trzeba ją skontrolować.

Warto założyć na naprężony łańcuch stropik z cumy.

W przypadku skrzyżowanych kotwic, przy wychodzeniu z portu plączą się one i jest przy tym trochę roboty i zamieszania.

Czartery w Grecji nieodłącznie wiążą się ze stawaniem i plątaniem kotwic 
Ktoś zarzucił temu żeglarzowi kotwicę. Po minie widać, że nie jest zachwycony. Nikt by nie był :)

Jak sobie poradzić w takiej sytuacji jak na powyższym zdjęciu? Należy wybrać ile się da naszą kotwicę, przeciągnąć nabiegowo przez cudzy łańcuch (lub inny blokujący obiekt) cumę i zaknagować oba końce na dziobie. Poluzować naszą kotwicę, wyplątać ją i podnieść, a następnie zluzować jeden z końców cumy i blokujący nas obiekt spadnie na dno. Dobrze widać to na poniższym filmie:

Jeśli mamy boczny wiatr, możemy po zacumowaniu założyć dodatkowy szpring, który zdejmiemy z przyjemnością, jeśli ktoś będzie chciał zacumować koło nas. Gdyż wtedy jego jacht będzie osłaniał nasz od wiatru podczas postoju.

Dodatkowy szpring, pozwalający utrzymać nasz jacht czarterowy przy bocznym wietrze 
Szpring pomagający utrzymać nasz jacht przy bocznym wietrze

 

Pozdrawiam i do zobaczenia na wodzie!

Piotr Lewandowski

 


 

Piotr LewandowskiPiotr Lewandowski jest kapitanem jachtowym i motorowodnym, instruktorem żeglarstwa PZŻ, ISSA, RYA oraz motorowodnym PZMWiNW i ISSA. Jest autorem wielu podręczników do nauki żeglarstwa i motorowodniactwa.
Od ponad 20 lat prowadzi szkolenia żeglarskie i motorowodne oraz pracuje jako kapitan na jachtach na całym Świecie.

Pokaż więcej wpisów z Luty 2019
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel